
Minus czternaście i cisza po przekręceniu kluczyka
Styczniowy poranek w kotlinie, mgła i szron. Telefon tuż po szóstej spod bloku — auto nie daje znaku życia. Pomiar napięcia, booster, rozruch, sprawdzenie ładowania. Kwadrans później kierowca jedzie do pracy, a my do następnego bloku — bo w taki poranek takich zgłoszeń jest pięć.








